-Nie!Proszę,nie!Są dla mnie
wszystkim...zrobię co zechcesz ale zostaw ich w spokoju!
Elle stojąc przed zamkniętymi drzwiami do pokoju Dakoty usłyszała
rozpaczliwe słowa wydobywające się z ust jej siostry.
-CO?!NIE,NIE POŚWIĘCĘ SIĘ TAK!GÓWNO MNIE OBCHODZI CZEGO CHCESZ!Po
prostu mnie zostaw i nie rób im krzywdy....
El szybko wsunęła się do łazienki i usłyszała głośne
skrzypienie drzwi,a już po chwili ujrzała zapłakaną Dakotę przy umywalce.
-Dobrze się czujesz?-słowa skierowane przez Elle do Dakoty odbiły
się cichym echem.
-Yhym....Znaczy tak,tylko..... miałam na sobie nowe spodnie i
dostałam okresu więc aż się popłakałam,bo..sporo kosztowały a były białe!
Po odpowiedzeniu siostrze,szybko wyszła z łazienki zostawiając
przez nieuwagę telefon na umywalce.
Zaciekawiona i jednocześnie zaniepokojona kłamstwem siostry El
zamknęła drzwi i ujęła w dłoń komórkę.Sama słyszała,że z kimś gadała.
Szybko wystukała dobrze jej znany kod ale zanim zdążyła cokolwiek
usłyszała głośne pukanie do drzwi.
Odłożyła telefon i poszła otworzyć....
***
Wspomnienie to wróciło do Elle w chwili gdy trumna z
ciałem Dakoty składana była do grobu.Po cmentarzu rozległ się płacz Heather .Emma i Hailie rzuciły na trumnę
zmarłej przyjaciółki białe róże,które były ulubionymi kwiatami panny Fanning.
El stała z przymkniętymi
powiekami I szeptała w kółko jedno zdanie-‘’Na zawsze z Tobą, choćby miało to
oznaczać zawsze w miejscu,w którym przebywasz’’.
-Prośmy naszego
Pana,aby dał tej młodej kobiecie życie wieczne w raju – rzekł pastor i
rozpoczął modlitwę za duszę zmarłej.
Trumna
powoli znikała w ziemi,a po cmentarzu rozległ się tylko cichy płacz matki
sióstr.
-Amen.-odrzekli wspólnie po zakończeniu mszy i
zerknęli ostatni raz na miejsce pochówku utalentowanej gwiazdki,zastanawiając
się czemu to musiało spotkać akurat ją. Hannah Dakota Fanning odeszła już
na zawsze.